ROZMOWY Z KOTEM

Nasza rzeczywistość jest tak zwariowana, że już chyba nikogo nie dziwi, że na Facebooku gada ze mną mój kot. Jedynie moi znajomi niepokoją się o jego wątrobę, bo na trzeźwo komentować tej rzeczywistości to on nie potrafi. 

(23)

Pańciu, leć po skrzynkę whisky! Musimy oblać to, że będziemy bogaci! – zawołał dziś rano mój Kot.
– My?! Bogaci?! Z czego, nawet w Lotto nie gram.
Nie słyszałeś? Poseł Jarosław Kaczyński zamierza tupnąć nogą i Merkel wypłaci nam reparacje za II wojnę światową. Potem od zaborców za rozbiory. Od Macrona, May i Trumpa za Jałtę, potem od Szwecji za potop i od potomków Ulryka von Jungingena za Danuśkę. A dodatkowo od Putina za 17 września 1939 r. i za wywózkę Twoich dziadków na Sybir.
– Hola, Kotku, posłowi Kaczyńskiemu nawet wraku tupolewa nie udało się do Polski sprowadzić. A Ty mówisz o horrendalnych reparacjach?
Futrzak nalał sobie, wypił. Po czym sięgnął po słuchawką telefonu. Wybił numer i zamiauczał po kociemu. Po chwili miauczenia odłożył słuchawkę.
Rozmawiałem z kotem prezesa. Masz rację, poseł prezes jedynie się przejęzyczył. On nie będzie od Merkel żądał reparacji, poprosi jedynie o punkt repasacji. Pończoch.

(22)

Pańciu, ja chcę paszport – poprosił z rana mój Kot.
– Kotku, po co Ci? Przecież Ty nawet z domu nie wychodzisz.
Minister Błaszczak powiedział, że Polacy powinni z paszportu być dumni. Więc ja chcę być dumny.
– Tak – potwierdziłem. – Dlatego Ministerstwo ogłosiło konkurs na wizerunek jakiejś naszej szczególnej budowli. W plebiscycie prowadzą litewska Ostra Brama w Wilnie i cmentarz Orląt Lwowskich w ukraińskim Lwowie.
Futrzak nalał sobie czegoś mocniejszego do miseczki. Wypił, zadumał się i rzekł:
Ja uważam, że w polskim paszporcie powinien być rysunek Reichstagu.
– Kocie! Reichstag jest niemiecki!
Ale on nam dostarcza więcej powodów do dumy niż wszystkie budowle polskie, litewskie i ukraińskie razem wzięte. Prezes Kaczyński w stronę Reichstagu pluje trzy razy dziennie, dzięki czemu dumna premier Szydło wstała z kolan. A w 1945 roku Szarik na Reichstag nasikał, co naszą narodową dumę tylko wzmacnia.
Nalałem sobie do miseczki i ja. Wypiłem. – Kotku, motyw Wilna jest uzasadniony, bo Matka Ostrobramska była Polką, Orlęta też były Polakami, a Szarik, niestety, był ruskim agentem.
Kot znów sobie nalał. Wypił i westchnął:
Właściwie ten konkurs jest bez sensu. Przy naszej polityce odwracania się od UE, polityce bratania się z Orbanem
i Orbana z Putinem, w naszych paszportach i tak znajdzie się obrazek Kremla.

wrzesień 2017 

(21)

Pańciu, ja też chcę wygłosić orędzie – rzekł z rana mój Kot.
– Ty?!!!
Nastąpiła moda na orędzia. To pani premier, to prezydent, to znów pani premier. A kot żaden!
– I co byś Ty w tym orędziu powiedział?
Futrzak odstawił miseczkę czegoś mocniejszego, bo prezydent i pani premier też odstawiają swoje miseczki przed wygłaszaniem orędzia, podniósł łepek i zaczął:
My, dumny naród koci, kierujący się szacunkiem wobec innych zwierząt, nie ubliżający im od ubeckich wdów czy bolszewickich upiorów, apelujemy do rządzących, aby brali przykład z kotów. Czy ktoś widział, aby jakikolwiek kot podpisał niekonstytucyjną ustawę? Czy ktoś widział, aby jakikolwiek kot kłamał przed kamerą, mówiąc, że protestujące tłumy walczą o utrzymanie systemu nadużyć w sądach? Czy ktoś widział, aby jakikolwiek kot wyrażał pogardę wobec suwerena, a nawet Seweryna czy innych aktorów?
– Kotku – przerwałem mu. – Ty wierzysz, że prezydent i premier Ciebie posłuchają?
Futrzak nalał sobie do miseczki czegoś mocniejszego, wypił, zamyślił się i odparł:
Chyba, Pańciu, masz rację. Rządzący wszystko interpretują na opak. Obawiam się więc, że jeśli z kotów zaczną brać przykład, to zamiast szanować bliźnich, będą wdrapywać się na drzewa.

(20)

Jesteś kanalią i mordercą ze zdradziecką mordą! – zawołał do mnie mój kot po wypiciu miseczki czegoś mocniejszego.
– Kotku, tylko Prezes może do mnie tak mówić – skarciłem go. – Bo jak mówią politycy z PiS, Prezes od siedmiu lat ma mocną traumę, więc ma prawo nie wiedzieć, co mówi.
Pańciu, jak ktoś ma taką traumę, to leży na kozetce u psychiatry, a nie krzyczy, że będzie naprawiał Polskę!
– Kotku, psychiatrzy mają różne metody. Może jego psychiatra zamiast kozetki zapisał mu drabinkę na Krakowskim Przedmieściu i sejmową mównicę? I zalecił mu też poniżanie Polaków jako sposób na wzmocnienie własnej wartości​?
Futrzak zatarł łapki. – To ja też chcę wzmocnić swoją wartość – stwierdził i zakrzyknął:
Lwie, ty rozczochrany padalcu!
Nagle od strony wrocławskiego Zoo dał się słyszeć głos lwa:
To, że jestem rozczochranym padalcem uznaję. To, że mam zdradziecką mordę – uznaję. Ale to, że 38 procent Polaków nadal popiera metody rządów plemiennych kacyków – tego, kurde, zrozumieć nie potrafię. Chcę z powrotem do Afryki!

sierpień 2017 

(19)

Mój Kot zajął się rzeźbiarstwem. Miałem nadzieję na kociego Leonarda da Vinci. Niestety. Wyrzeźbił jedynie procę.
– A po cóż Ci ta proca? – spytałem.
To prototyp broni Wojskowej Obrony Terytorialnej. Pani premier powiedziała w Auschwitz, że musimy zrobić wszystko, aby chronić naszych obywateli. Więc wziąłem sobie te słowa do serca. Dzięki tej broni nasze dzielne wojska terytorialne będą mogły przebijać pontony płynących do Europy wrogich najeźdźców z Syrii.
– Kocie, przecież to byłaby zbrodnia!
Zbrodnią byłoby, gdyby to angielscy żołnierze strzelali z procy do samolotów, którymi lecą do Anglii imigranci polscy.
– Kocie…
Pańciu, Unia nakazuje, aby Polska była solidarna z Włochami i Grecją, do których to krajów uchodźcy falami przypływają na pontonach. Żeby więc być solidarnymi, a równocześnie móc uchodźców nie przyjmować, trzeba znaleźć sposób. Gdy im te pontony poprzebijamy, wtedy uchodźcy z konieczności wrócą wpław do Afryki, więc Polska nie będzie musiała się tłumaczyć, że ich nie przyjmuje.
– Kocie, ależ wśród uchodźców są kobiety i dzieci! Potoną!
Kot sięgnął po butelkę czegoś mocniejszego. Nalał sobie, wypił i odparł:
Oj, Pańciu, polski rząd jest na to przygotowany. Zachowa się jak na rząd prawdziwie katolickiego kraju przystało: za dusze ofiar zamówi mszę.

(18)

– Kocie, słyszałeś?! Policja zatrzymała wczoraj Frasyniuka! I jeszcze będzie miał zarzut szarpania się z policjantami na Krakowskim Przedmieściu!
Futrzak leniwie podniósł łepek. – I słusznie – odparł, dopijając miseczkę czegoś mocniejszego. – Prezes już dawno ujawnił, że Frasyniuk jest komunistą, złodziejem i najgorszym sortem oderwanym od koryta. A w stanie wojennym stał tam, gdzie stało ZOMO.
– Kocie! Frasyniuk tam, gdzie ZOMO?! To gdzie w takim razie stał Kaczyński?
Jak to gdzie? Stał tam, gdzie największy polski patriota!
– Jan Paweł II?
Futrzak skrzywił się z niesmakiem.
Eeee, największy, powiedziałem.
– Gortat?
Oj, Pańciu, Tu nie o wzrost chodzi, o siłę patriotyzmu. O poświęcenie dla Ojczyzny!
Teraz ja sobie nalałem do miseczki czegoś mocniejszego.
– Piłsudski? – spytałem niepewnie.
Nieee, przecież powiedziałem wyraźnie: NAJWIĘKSZY!!! Według PiS!
Ze zniecierpliwienia futrzak aż znów sobie nalał, wypił. I dopowiedział:
Kaczyński stał tam, gdzie prokurator Piotrowicz.

lipiec 2017 

(17)

Jesteś skorumpowany! – wrzasnął mój Kot, wychyliwszy się z barku.
– To nieprawda! Skorumpowani są tylko czołowi politycy, sędziowie Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego – odkrzyknąłem, domyślając się, że futrzak nawiązuje do słynnej wypowiedzi sędziego TK, prof. Lecha Morawskiego na Oxfordzie.
Ale zwierzak nie dał za wygraną.
I przestrzegasz tej fatalnej, dramatycznej Konstytucji, którą każdy patriota się brzydzi! – krzyczał dalej.
– Ależ, Kotku, prof. Morawski przysięgał przed Prezydentem RP na tę Konstytucję, że będzie stał na jej straży! – przypomniałem futrzakowi, podsuwając mu pod nos ten najważniejszy akt prawny z orłem na okładce.
Futrzak nalał sobie, wypił i rzekł: – Chyba przestanę pić z tobą i zacznę pić z prof. Morawskim. Podoba mi się jego ocena Konstytucji. Sam mi powiedział, czemu ma o niej tak druzgocące zdanie.
– Co??? Sam sędzia profesor Ci to powiedział?!!!
Tak. Sędzia prof. Morawski nie może ścierpieć Konstytucji RP, bo też uważa, że godłem Polski powinien być KOT!

(16)

Przyniosłem do domu bukiet białego bzu. Mój kot dostał szału.
Pańciu, jesteś oszalały z nienawiści, nienawidzisz Polski! Nie słyszałeś Prezesa podczas 85. miesięcznicy smoleńskiej?! Biały bez to symbol głupoty i nienawiści!
– Kotku, coś ci się pomerdało! Prezes powiedział, że to biała róża jest symbolem skrajnej głupoty i skrajnej nienawiści, a kto ją trzyma, jest oszalały z nienawiści do Polski.
To na pewno nie chodziło o biały bez? – upewniał się futrzak.
– Oczywiście, że nie. O białą różę. To te trzymali na Krakowskim Przedmieściu oszaleli z nienawiści wrogowie Polski.
Kot nalał sobie do miseczki czegoś mocniejszego. Wypił. – To i tak Polska ma szczęście, że ci nienawistni ludzie nie trzymali w rękach róż sztucznych – odparł.
– Czemu?
To Ty, Pańciu, nie wiesz? Sztuczne białe róże są symbolem potrójnej nienawiści do Polski i poczwórnej wściekłej nienawiści do Krakowskiego Przedmieścia! Prezes tego nie powiedział?
– Nie, tego nie mówił. Pewnie zapomniał, zajęty troską o Polskę.
Futrzak znów sobie nalał, wypił i rzekł: – Teraz, Pańciu, rozumiesz, czemu złotą whisky przedkładam nad białą czyściochę.
– Tak, biała wódka symbolizuje wrogie nam idee białogwardzistów i symbolizuje mróz w maju, który niszczy zawiązki owoców. A kolor whisky to przecież złota polska jesień…
Kot spojrzał na mnie zdziwiony. – Co Ty, Pańciu, pitolisz o jakiejś jesieni. Kolor złoty to symbol najwyższego stopnia patriotyzmu! To przecież symbol komisji śledczej w sprawie Amber Gold i Tuska za kratami!

czerwiec 2017 

(15)

Nie rozumiem – powiedział mój kot. – Rządowa podkomisja Wacława Berczyńskiego powołana do powtórnego wyjaśnienia smoleńskiej katastrofy ustaliła, że w Tupolewie wybuchła bomba termobaryczna.
– Nie, trzy lata temu II wiceprzewodniczący tej podkomisji, dr inż. Bogdan Gajewski z Kanady, wygłosił w Brukseli referat, że polski Tupolew został nad Smoleńskiem zestrzelony! – zaprzeczyłem.
Jak to zestrzelony? – zdumiał się zwierzak.
Na szczęście mój kot w Berlinie ma znajomą kotkę. Chwycił telefon, wycisnął numer.
Helga? – przeraźliwie miauknął po niemiecku.
Rozmowa trwała krótko. Odłożył telefon.
Wszystko jasne – powiedział do mnie. – Niemieckie koty mają informację od rosyjskich kotów spod Kremla, które podsłuchały Putina, jak gadał przez sen. Żadne zestrzelenie, żadna bomba, żaden hel, żadna sztuczna mgła.
Ulżyło mi. – Więc jednak katastrofa?
Nie – odparł kot. – Tupolew został otruty.

(14)

– Pańciu, czemu zamknąłeś barek na klucz! – zawołał zdenerwowany mój kot.
– Nie słyszałeś?! Sejm przyjął uchwałę, że rok 2017 jest rokiem wychowania w trzeźwości.
Dla kotów?
– No, chyba nie, dla ludzi.
To leć, Pańciu, po skrzynkę whisky. Musimy to oblać.
– Kocie! W PiS-ie żałoba po Misiewiczu, a Ty chcesz oblewać?!
Faktycznie – miauknął futrzak. Drżącymi łapkami nalał sobie czegoś mocniejszego do miseczki i wypił.
– Kotku, nie rozpaczaj. Misiewicz zapracował sobie na to, aby PiS się z nim rozstał.
Pańciu, przecież ja nie z tego powodu, że Misiewicz nie jest już w PiS-ie.
– To z jakiego?
Ze wstydu! Bo od kiedy Misiewicz zasilił grono bezpartyjnych, to wstyd się przyznać, że jest się bezpartyjnym!

maj 2017

(13)

Mój kot wychylił się z barku z triumfalnym okrzykiem: – Huraaaa! Wstałem z kolan! Jak dumna Polska na ostatnim szczycie w Brukseli!
Nagle na łebku futrzaka dostrzegłem ogromnego guza. – A ten guz, Ty mój bohaterze, to z czego?
Zbyt dynamicznie z tych kolan wstałem i nie spostrzegłem, że nad łebkiem miałem górną półkę.
– To podobnie jak Polska – stwierdziłem.
Futrzak nalał sobie miseczkę czegoś mocniejszego.
Podumał chwilę i rzekł.
Nie rozumiem. Jak premier Szydło nabiła guza Polsce, to cała ekipa rządowo-parlamentarna witała ją naręczem kwiatów, a jak ja nabiłem guza sobie, to nikt nie przywitał mnie nawet butelką!
– Kotku, bo dzięki bohaterstwu pani premier Ty odzyskałeś podmiotowość. A co pani premier zawdzięcza Tobie lub innemu kotu?
Futrzak znów sobie nalał. Wypił. I znów nalał. I znów. Wreszcie zawołał.
Zawdzięcza nam zdrowie! Czy widziałeś kota, który pierdolnąłby w rządową limuzynę cinquecentem?

kwiecień 2017 

(12)

– O czym myślisz? – spytałem mojego kota dumającego nad miseczką czegoś mocniejszego.
Nie rozumiem. Czemu PiS chce, aby politycy wybierali sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa? – spytał.
– Jak to czemu?! – zawołałem retorycznym zapytaniem, wszak uzasadnienie PiS jest proste – posłowie wywodzą się z ludu, tak? Jeśli więc to oni będą decydować o tym, kto jak ma sądzić, to tym samym i sądy będą bliżej ludu. Chyba to dobrze, prawda?
Futrzak wypił miseczkę czegoś mocniejszego i pokręcił łebkiem.
– Co ci tu nie pasuje? To źle, że sądy będą wreszcie bliżej ludzi?!
Kot znów sobie nalał, wypił.
Widzisz, Pańciu, sąd jest jak sztacheta w płocie.
– Co?!!! Nie ubliżasz sądom?!
Ale zwierzak powtórzył: – Sąd jest jak sztacheta w płocie oddzielającym prawo od bezprawia. A nasza kochana Polska wygląda w tej chwili jak PRL-owska wiejska zabawa, na której sztachety poszły w ruch.
– Co?
Więc niech każdy sam sobie odpowie, czy woli sztachetę w płocie, czy bliżej – na jego dupie.

marzec 2017

(11)

Czytałeś, nie będzie śledztwa w sprawie staranowania prywatnych samochodów przez kolumnę ministra Macierewicza! – zakrzyknął mój Kot.
– I słusznie – odparłem. – Minister miał prawo je staranować, bo spieszył się od wielebnego ojca Rydzyka do przewielebnego Prezesa PiS, któremu niepokorny tygodnik „wSieci” nadał tytuł „Człowieka Wolności”.
Pańciu, mnie nie chodzi o śledztwo przeciwko funkcjonariuszom BOR, którzy staranowali. Mnie chodzi o śledztwo w sprawie zatrzymania się indywidualnych kierowców, w których auta kolumna ministra uderzyła.
– Kocie, oni musieli się zatrzymać, bo mieli czerwone światło!
Kot nalał sobie do miseczki czegoś mocniejszego. Wypił. Zamyślił się i odparł.
I tego właśnie nie rozumiem – rzekł. – Minister nie powołał nawet komisji śledczej.
Z nerwów nalałem sobie do miseczki i ja.
– I co taka komisja miałaby wyjaśnić!? – zakrzyknąłem.
Jak to co?! Że sygnalizacja świetlna zorganizowała na ministra zamach!

(10)

Marszałek Marek Kuchciński zażądał od posłów opozycji wyjaśnień, dlaczego okupowali mównicę. A mój kot od 16 grudnia nie może doczekać się wyjaśnień od marszałka Kuchcińskiego, dlaczego wykluczył z obrad posła Michała Szczerbę. I zaczął budować swoją wizję konfliktu.
– Wybieram się do Narodowego Forum Muzyki – pochwaliłem się mojemu futrzakowi. Ten łapkami zatkał sobie uszy i zawołał: – Muzyki?! Pańciu, nie używaj przy mnie słów wulgarnych, obelżywych i nieobyczajnych!
– Ależ kotku, „muzyka” łagodzi obyczaje…
Pańciu! Pan Marszałek Kochany uznał słowo to za tak obrzydliwe, które mogłoby zgorszyć cały polski naród, że jedynym ratunkiem dla narodu było wykluczenie z obrad posła, który słowa tego użył.
– Ależ Kotku!!! Muzyka to Chopin, Penderecki, to Kukiz bez „15”!
Futrzak nalał sobie do miseczki czegoś mocniejszego.
I się zamyślił.
Już wiem! – zawołał triumfalnie. – Wiem, czemu Pan Marszałek Kochany wykluczył posła Szczerbę.
– No???
Poseł Szczerba wobec Pana Marszałka Kochanego jest wyjątkowo złośliwy. Dlatego, aby mu dokuczyć, słowo „muzyka” wypowiedział przez „ó”!

luty 2017

(9)

Boję się – rzekł cicho mój kot, dumając nad miseczką czegoś mocniejszego.
– Ależ Kotku, wszystko idzie w dobrym kierunku: dolar jest po 4,20, a mógł być po 5 zł; za dwa tygodnie PiS przejmie Trybunał Konstytucyjny…
I przyjął ustawę, na mocy której władza będzie uprzywilejowana w organizowaniu wieców. Z innymi kotami organizujemy 13 grudnia wiec w obronie demokracji i dlatego się boję, że zgodnie z tą ustawą, PiS zorganizuje w tym samym czasie i miejscu jakiś wiec swój.
– Trudno, to go nie zorganizujecie – odparłem brutalnie. – Będziecie się przyglądać, jak na wybranym przez Was miejscu patriotycznie wiecować będzie PiS.
Pańciu, Ty nic nie rozumiesz. Ja nie boję się, że nie pozwolą nam bronić demokracji. Boję się właśnie o PiS. Bo jak na dachowców przystało – na miejsce naszego wiecu wybraliśmy stromy dach wieżowca.

styczeń 2017

(8)

Dawno z kotem nie rozmawiałem. Ale zauważyłem, że chyba jest chory, bo chodzi markotny i nie pije!
Pańciu, Prezes powiedział, że Polska ma wrogów zewnętrznych i wewnętrznych. Do których mnie zaliczył?
– Ciebie?
Jeśli kryterium są granice Polski, to jestem wrogiem wewnętrznym i Prezes wyśle na mnie Błaszczaka. Ale jeśli kryterium są dwunożni – to zewnętrznym, i wyśle na mnie Macierewicza.
– Kotku, przecież wiesz, że Prezes sam nie wie, co mówi, bo gdyby wiedział, to by powiedział, co chciał powiedzieć.
Kot zasmucił się jeszcze bardziej.
Nalej sobie, to będziesz jak dawniej – poradziłem.
Nie mogę! – krzyknął. – Przecież Prezes powiedział, że przedsiębiorcy specjalnie nie inwestują, ponosząc straty, aby zrobić na złość rządowi PiS.
– I co to ma do Twojego picia?
Jak to co?! Jak wypiję, to Prezes oskarży mnie o zamach! Ogłosi, że pijąc whisky, niszczę mu wątrobę!

grudzień 2016

(7)

Pańciu, co ze mną będzie, jak zamkną cię w kryminale? – zmartwił się mój kot.
– Mnie?! W kryminale?! A za co?!
Za pracę w niedzielę. Projekt „Solidarności” przewiduje za to przestępstwo aż dwa lata.
– Kotku, to nie dotyczy dziennikarzy, tylko handlowców krwiopijców.
Futrzak nalał sobie do miseczki czegoś mocniejszego, wypił i odparł z ulgą: – To dobrze, bo też się martwiłem, kto zajmie się więźniami, gdy do cel trafią pracujący w niedzielę pracownicy służby więziennej.
– Kotku, to byłaby jakaś paranoja! Nasz kochany kraj jest normalny!
Kot znów sobie nalał, wypił i odparł:
Dziękuję Pańciu. Już wierzę, że nasz kraj jest normalny. Dlatego nikogo nie dziwi kot pijący whisky i gadający ze swoim Pańciem.

listopad 2016

(6)

To, że angielscy ksenofobi biją naszych, to rozumiem – powiedział wczoraj mój kot. – To, że nasi ministrowie pojechali udzielić rządowi angielskiemu reprymendy, też rozumiem. Ale żeby Polacy bili polskich profesorów w Polsce?! A co gorsza, żeby minister Błaszczak nie pojechał do tego profesora, aby go przeprosić, i nie pojechał, aby udzielić komendantowi głównemu policji reprymendy – tego już nie rozumiem.
– Ależ Kotku, wszystko jest w porządku. Powiem dosadnie językiem patrioty: polski profesor dostał wpierdol, bo mu się należało. Bo w Polsce rozmawiał po niemiecku, kiedy w naszym tolerancyjnym kraju należy mówić tylko po polsku!
Futrzak nalał sobie do miseczki czegoś mocniejszego. Wypił i zamyślił się, po czym rzekł.
No tak, to teraz rozumiem, czemu podczas Światowych Dni Młodzieży papież Franciszek przed wyjściem do okna przy Franciszkańskiej usilnie ćwiczył polską wymowę. I dlaczego zaczął swe wystąpienie od poprawnie wypowiedzianego „dobry wieczór”.

(5)

– Kocie, jako patrioci musimy obowiązkowo iść na film „Smoleńsk”.
Ja?! – zdziwił się futrzak. – Zawsze jak idę do kina, to siada przede mną jakiś dwumetrowiec.
– Nie musisz widzieć, wystarczy, jak usłyszysz te trzy wybuchy w lecącym tupolewie.
Ależ Pańciu, czarne skrzynki nie zarejestrowały żadnych wybuchów!
– Gdyby poszły do kina, to by zarejestrowały.
Ale na Zachodzie zakwalifikowali „Smoleńsk” jako film fantasy. A ja nie lubię takich filmów.
Stanęło na tym, że poszedłem sam. A kot pił. Ale po powrocie zrobiłem mu lekcję patriotyzmu – opowiedziałem wszystko, co zobaczyłem na ekranie:
Że stacja TVM-SAT jest wyjątkowo wredna. Że na sopockim molo Tusk knuł z Putinem, co zaniepokoiło prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Że nawet amerykańscy dziennikarze nie uwierzyli w to, że brzoza mogła urwać skrzydło; że przyczyną katastrofy/zamachu były dwa wybuchy w skrzydle, a trzeci – największy – rozerwał kadłub. Że rosyjscy kontrolerzy sprowadzili samolot do wysokości 50 m (nie wiadomo po co, skoro zaklepany był już wybuch), a wcześniej rosyjski samolot zrzucił sztuczną mgłę: „Zrzut zakończyłem. Oddalam się na wschód”. No i Tuskowe służby mordowały świadków, pozorując samobójstwa. A poza tym nuda!
Kot przeraził się. – Pańciu, skończysz w więzieniu!
– Ja?!!!
A kto poszedł na antypolski film, w którym Polacy spiskują, mordują, a następnie zbrodnie te tuszują? Według nowej ustawy za złe słowo o polskim narodzie grożą trzy lata więzienia!
Spociłem się ze strachu. Nalałem sobie do miseczki i ja. Wypiłem z kotem. Na szczęście ten mnie pocieszył:
Ale wiesz, Pańciu, masz szanse na wyrok w zawieszeniu. Musisz tylko przekonać sąd, że to faktycznie film fantasy.

październik 2016

(4)

Nie jesteś patriotą! – krzyknął w moją stronę mój kot.
– Faktycznie – pomyślałem. – Nie ubliżam innym Polakom i nie wołam do nich „wypier…!”, nie chodzę z kijem baseballowym z patriotycznymi motywami, nawet nie noszę majtek z symbolem Polski Walczącej.
Nigdy nie byłeś patriotą! – wołał dalej futrzak. – Nawet godło ci przeszkadzało!
– Prawda – pomyślałem. – W latach 90. doprowadziłem do usunięcia godła w Sądzie Okręgowym w Świdnicy. A ściślej – ze ściany toalety tegoż sądu. Zobaczywszy je w takim miejscu, skomentowałem na łamach „GW”: Dzięki Bogu załatwiającym się nie przygrywa hymn, bo trudno byłoby stać, siedząc na desce.
Po reprymendzie mojego kota zrobiło mi się wstyd – mimo że uczciwie płacę podatki, a Polskę mam w sercu. – Ja chcę być patriotą – rzekłem błagalnie do futrzaka.

Kot nalał sobie do miseczki czegoś mocniejszego, wypił i popadł w medytację. Po chwili był łaskaw mi pomóc:
Powinieneś brać przykład z nas, kotów. Koty oznaczają swój teren, obchodząc go dookoła i obsikując.
– Mam chodzić po ulicach i sikać?! I to ma być patriotyczny gest?!
Oj, Pańciu, skoro prezydent Duda publicznie pluje na Polskę, głosząc, że przez 27 lat nie miała godności, to wyższym stopniem patriotyzmu musi być już tylko jej obsikanie.

wrzesień 2016

(3)

– Kocie, słyszałeś, poseł PiS Dominik Tarczyński przeprosił Lecha Wałęsę za swój chamski wpis, w którym nazwał go bydlakiem i wyzwał na solo!
Futrzak ani na mnie spojrzał. Nalał sobie do miseczki czegoś mocniejszego i siorbnął.
– Nawet PiS nie zaakceptował tej wypowiedzi – kontynuowałem. – A Tomasz Lis i sporo facebookowców też wyzwało Tarczyńskiego na solo.
Kot, znów milcząco, wypił co nieco.
– Kocie, miałem nadzieję, że ty też go wyzwiesz tak „sam na sam”… a Ty nic!
Kot dopił miseczkę i wreszcie był łaskaw się odezwać:
Oj, Pańciu, nie każdy dorósł do roli posła. Spójrz: drzewo jest duże, więc cóż z tego, że jakiś mały narząd demonstracyjnie nasika na drzewo. Drzewo dalej będzie duże, a narząd – mały.

(2)

Od trzech dni mój kot pije na umór. Wszystko przez minister edukacji Annę Zalewską, która powiedziała w „Kropce nad i” (TVN24), że poległym jest ten, kto zginął, także w wypadku, a nie tylko w boju.
Dziś wreszcie futrzak się odezwał:
Kurde, jak trudno ambitnemu kotu bohatersko zejść z tego świata. Boję się, że nie polegnę szybko w walce z unijną whisky. A wtedy minister Macierewicz nie zdąży wpisać mnie na listę apelu poległych, który ma być odczytany w rocznicę Powstania Warszawskiego.
– Kotku, aby polec, to trzeba zginąć, nagle, a nie wyzionąć ducha przy barku.
Zwierzak zamyślił się i rzekł:
Pańciu, w takim razie Macierewicz ma rację, że chce podczas rocznicowej uroczystości żyjących powstańców upokorzyć odczytaniem apelu „poległych” w Smoleńsku. Bo co to za bohaterowie, którzy w powstaniu nie dali się zabić?
Futrzak nalał sobie, wypił i dodał:
I w ogóle co to za bohaterowie, którzy w kanałach brodzili w szambie. Prawdziwi bohaterowie polegliby, śmigając po kanałach tupolewem! 

sierpień 2016 

(1)

– Kocie, 4 czerwca Prezes powiedział, że jesteś rebeliantem!
Ja?! Przecież rebeliant to uczestnik zbrojnego spisku przeciwko rządzącym, a ja nawet widelca nie mam.
– Ale masz miseczkę! Prezes, który wysyła do psychiatry Billa Clintona, uznał, że miseczka też jest uzbrojeniem!
Futrzak nalał sobie do niej czegoś mocniejszego, bo uzbrojenie bez amunicji to jak poznańska rzeźba Chrystusa bez asysty Macierewicza. A ja kontynuowałem:
– 4 czerwca 1989 r. to była narodowa klęska Polski. Dlatego minister Kempa zagnała swoich urzędników do pracy, były premier Jan Olszewski mówił w radiu, że 4 czerwca to dzień żałoby, a prezydent Andrzej Duda uznał, że żałobę najlepiej obchodzić, zwiedzając muzeum Herlinga-Grudzińskiego we Włoszech.
Kot nadpił i rzekł.
Patrz, Pańciu, ale żeśmy cały świat wystrychnęli na dudka. Bo świat myślał, że to my obaliliśmy komunę. A to obalili ją Niemcy i Rumuni. I Węgrzy, od których teraz uczymy się demokracji.
Polałem sobie i ja.
– No to za wdzięczność dzielnym Niemcom, Rumunom i Węgrom! Że dzięki nim my, suweren, mogliśmy wybrać PiS! – zawołałem. – I za narodowe dzieło na miarę Hollywoodu, dzięki któremu świat wreszcie usłyszy o sukcesach wielkiej, dumnej Polski!
To Polska ma jakieś sukcesy? – zdziwił się futrzak.
– No, przyjęła chrzest, pokonała Krzyżaków, Turków, Niemców, nawet Rosjan!
Kot znów sobie nalał, wypił i westchnął.
Kurde, dziwna ta Polska: z obcymi wygrywa, a od Polaków zawsze dostaje w dupę.

lipiec 2016 

Dodaj komentarz